Trudno biega się teraz po ścieżkach w puszczy.Postanowiłem pobiec Drogą Górską z Klęskowa do Szosy Kołowskiej. Sto metrów od szosy wjechało na zaśnieżoną żużlówkę auto i pruło prosto na mnie.Odskoczyłem w ostatniej chwili.Rozpoczęła się słowna awantura,w trakcie której młody człowiek stwierdził,że tą drogą jeżdzi od lat a ja zachowuje się bezczelnie biegając po trasie ,którą on sobie odśnieżył.Ponieważ zaczęły padać wyzwiska i grożby zadzwoniłem pod 112.Czas na interwencję policji był dobry ponieważ auto zakopało się w śniegu .Ponieważ kierowca zaczął dzwonić po pomoc kogoś kto go wyciągnie w obawie o własne bezpieczeństwo, nie czekając na przyjazd policji ruszyłem szosą w kierunku Podjuch. Po jakimś czasie od strony Kołowa nadjechało auto.Tym razem zmieszał mnie z błotem starszy jegomość w gumofilcach wspomagany przez młodą dziewczyne.Sądząc po obelgach i kulturze osobistej z pewnością cała trójka to zgodna rodzinka.Wykonałem kolejny telefon pod 112 podając numery rejestracyjne aut.Obawiając się,że zaraz zjadą wszyscy zmotoryzowani piraci puszczy ruszyłem Drogą Dolinną w kierunku Szczecina....aha,biegnąc napotkałem jeszcze jedno zakopane auto amatorki skróconej drogi do Szczecina.Panowie z policji pewnie dopijają herbatkę...nadleśniczy z Gryfina ma głowę zajętą wyrębem drzew i ściganiem rowerzystów a smród spalin roztacza się po Puszczy.Zaatakowanym biegaczom radze wykorzystać wytrenowane nogi i zwiewać bo jak dopadną ich piraci puszczańskich szlaków pamiątką po nas może zostać tylko Głaz Biegacza:)