Wczoraj szukając ciekawostek o Jeziorze Szmaragdowym natrafiłam na opis trasy "Tajemnice Jeziora Szmaragdowego"
Po zapoznaniu się z trasą postanowiliśmy dzisiaj się nią przespacerować, muszę przyznać, że jest super ciekawa. Mój syn najpierw nie chciał się ruszyć z domu od komputera...później nie chciał do niego wracać.
Spacer rozpoczęliśmy od parkingu przy ul. Kopalnianej, gdzie zostawiliśmy samochód. Później doszliśmy do zajazdu "Szmaragd" i mostku przy Jeziorze Szmaragdowym, następnie ruszyliśmy lewym brzegiem jeziora, ścieżką turystyczną. Po drodze podziwialiśmy przepiękny kolor jeziora oraz budzącą się do życia przyrodę, po kilku minutach doszliśmy do drewnianego mostku. Widok na jezioro i otaczające je skarpy dawnego wyrobiska kredy jest przepiękny, po dłuższej chwili ruszyliśmy dalej schodami stromo pod górę, na szczycie skręcając ostro w prawo dotarliśmy do punktu widokowego, z którego widać fragmenty skał wapiennych. Następnym miejscem do, którego dotarliśmy są ruiny radiostacji oraz budynki byłej bazy strażackiej, obecnie opuszczone.
Na wysokości bazy skręciliśmy w lewo i doszliśmy do rekreacyjnej Polany Widok, na której stoi poniemiecki bunkier, dostępne dla mieszkańców paleniska, ławeczki i stoły oraz punkt widokowy, z którego można podziwiać przepiękną panoramę Szczecina i dolinę Odry.
Po małym odpoczynku ruszyliśmy dalej schodząc żółtym szlakiem w dół aż do ruin pałacu Toepfferów z 1906 roku, nie chciało mi się wierzyć jak przeczytałam, że pałac przetrwał II wojnę a został rozebrany w latach 50. ... na cegłę!
Po obejrzeniu smętnych resztek pałacu ruszyliśmy do "Groty Goeringa", jakie było nasze zdumienie jak zobaczyliśmy parasole przed grotą, okazało się, że ponad rok temu w grocie ponownie została otwarta restauracja z pysznym jedzeniem.
Po krótkim postoju ruszyliśmy w stronę wiaduktu i tunelu ... chociaż wiele razy byłam w tych okolicach dopiero po przeczytaniu strony "Puszcza Bukowa" dowiedziałam się, że takie obiekty tam istnieją i to w tak bliskiej odległości od groty. Niestety pomyliliśmy drogi i zamiast skręcić za grotą w prawo i dojść do wiaduktu ścieżką, schodziliśmy tam karkołomną drogą na przełaj, doświadczając po drodze trochę adrenaliny!

Ale warto było wiadukt jest niesamowity, natomiast przejście nim na drugą stronę to prawie jak nie przymierzając przejście Orlą Percią, oczywiście piszę o sobie, bo mam lęk wysokości.

Po obejrzeniu wiaduktu i zrobieniu zdjęć postanowiliśmy zejść do wąwozu obejrzeć tunel prowadzący do dawnej kopalni kredy, okazało się to wcale niełatwe, nawet nasz jamnik miał trudności z zejściem z wysokiej skarpy, ale w końcu udało się. Tunel jest w dobrym stanie i to jest dziwne zważywszy, że stoi opuszczony już tyle lat.
Drogę powrotną utrudniło nam spore bagienko, które utworzyło się prawdopodobnie w miejscu dawnego wyrobiska, więc znowu jak prawdziwi taternicy wspinaliśmy się na wysoką skarpę, trudne to było jak licho, bo co chwilę zjeżdżaliśmy po grubej warstwie zeszłorocznych liści. Po wydostaniu się z wąwozu krętymi ścieżkami doszliśmy do zajazdu "Szmaragd" czyli do miejsca z którego wyruszyliśmy.
Wyprawa trwała trzy godziny czyli prawie dwa razy dłużej niż było podane w opisie trasy, ale my jak prawdziwi traperzy dwa razy dłużej poznawaliśmy i podziwialiśmy każde opisane i zobaczone miejsce!
Dziękuję bardzo za to, że taka strona istnieje i już się szykujemy na następną wyprawę "Dolinami i Szczytami"...

))